oczami studentki Kasi z akademika na Krasickiego…
Bunkier oczami innych
Wiesz, nie moge sobie odmowic kilku slow komentarza po tych dwoch
wieczorach w Bunkrze:
Po pierwsze, miejsce robi wrazenie. Tego chyba nie trzeba
wyjasniac. Jak pewnie zauwazyles, zabralam ze soba
znajomych, najsmieszniejsze jest to, ze wlasciwie zadne z nich za
muzyka klubowa nie przepada. Z ich punktu widzenia, miejsce samo w
sobie ma charakter wyjatkowy i stad mile slowa.
Po drugie, kazdy z was jest inny, choc w oczach macie ten sam
ogien.nie wiem, czy wiesz co chce powiedziec, ale strasznie
przyciaga do bunkra fakt, ze z tak ogromna pasja o tym mowicie, ze
nie myslicie w kategoriach komercyjnego zaangazowania. A sam
wiesz, jak trudno tego uniknac, jesli robisz cos „dla ludzi”.
Jeszcze jedno spostrzezenie: ta ostatnia kradziez byc moze
sprawila, ze mowienie o przyjazni, czy znajomych drazni
odrobine, ale nie masz pojecia (albo masz i slusznie) ile
cieplych slow na temat Ciebie i calej Twojej dzialalnosci
slyszalam, i wiesz co?
Nawet, jesli nie wszystkich porywa wasza
muzyka, to na pewno robi to atmosfera.
Wasza otwartosc, cieplo i pasja w kazdym slowie sprawia, ze czulam sie (i nie tylko ja)
jak u siebie.
Zero barier, czy hamulcow, w pozytywnym znaczeniu.
Na koniec a propos muzyki: uslyszalam Ciebie i jeszcze pare
osob. Kazdy z was ma cos swojego. Nie wiem co to jest, dla laika to
chyba po prostu usposobienie.
W twoim graniu widac samodzielnosc. Nie wiem, czy masz wiecej
doswiadczenia niz pozostali, ale u nich slychac moby’ego czy fat
slim boy’a.
To nie przeszkadza, wrecz przeciwnie, ale chylic czola
przed kims, kto porywa w rownym stopniu, jak znajome nuty:)
Tak jak myslalam, kolesie w Koszalinie nie bardzo maja gdzie
grac. Milo bylo zobaczyc w tak kosmicznym miejscu prawie, ze
sasiada, hehe.
Kacha